Enter your keyword

MY SLOW TOYS STORY. HISTORIA PRAWDZIWA.

MY SLOW TOYS STORY. HISTORIA PRAWDZIWA.

MY SLOW TOYS STORY. HISTORIA PRAWDZIWA.

Czy znasz to uczucie, gdy zmuszona do porządków niechętnie podnosisz dywan i zaskoczona znajdujesz pod nim zakurzone marzenia? Wychudzone, poszarzałe, ale ciągle żywe. Ścisk w żołądku, mrowienie w trzewiach, słony smak spływających mimowolnie łez i jednoczesna radość dziecka, gdy dostaje lizaka.

Jeśli tak, to witaj w Klubie Szczęśliwców, jeśli nie to życzę ci tych emocji, choć konfrontacja z nimi może być trudna.

Wierzę, że goniąc dzień, zamykając się w bezpiecznej, przewidywalnej codzienności – to nic, że rutynowej – można przeżyć szczęśliwe życie. Pod warunkiem, że nigdy nie zajrzysz pod dywan.

Szydełkowanie i kolorowe kłębki włóczek istnieją w moim życiu od zawsze. Tak jak od zawsze otaczają mnie twórczy i odważni ludzie. Miałam to szczęście dorastać w poczuciu szacunku do ręcznej pracy i jej efektów.

Miłością do szydełka zaraziłam się, kiedy byłam dzieckiem, a czas płynął wolniej. Ciągle żywe są wspomnienia wieczorów wypełnionych rodzinnym ciepłem i rytmicznymi dźwiękami wydobywającymi się gdzieś spomiędzy długich iglic, które niczym różdżki trzymała moja mama oraz obrazem niesfornych kłębków wielobarwnych włóczek rozbiegających się po dywanie, tworzących magiczną sieć… Będąc małą dziewczynką wpadłam w tą sieć po uszy.

20170314_094720

To mama pokazała mi, jak trzymać szydełko. Nauczyła mnie pierwszych ściegów i że wszystko jest możliwe, a ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Ta świadomość daje niezwykłe poczucie wolności – to wolność tworzenia.

Nadszedł czas, w którym ten szczęśliwy azyl zbudowany pieczołowicie rękoma dziecka, kolorowymi sznurkami, szydełkiem i igłą zdecydowałam się pogrzebać żywcem pod starym, zakurzonym dywanem.

Zrobiłam to sama, nie mówiąc nic nikomu. Nikt nie trzymał dywanu, gdy wciskałam pod niego kolorowe kłębuszki. Nikt nie podał chusteczki, by oczyścić zasmarkany nos. Nikt nie zauważył rozczarowania. Nikt nie usłyszał cichej rozpaczy. Nawet ja sama. Było, minęło. Czas płynął dalej.

Życie przyspieszyło, wrzuciłam piąty bieg. Miłość. Przeprowadzka. Pociąg. Studia. Praca. Studia. Praca. Pociąg. Praca. Koniec miłości. Na skraju rozpaczy. Studia. Praca. Pociąg. Miłość. Praca. Przeprowadzka. Praca. Zakupy. Pierwsza ciąża. Leżę. Biały sufit. Niespokojne serce. Niespokojne dłonie. Hm, czuję, że jest coś co przyniosłoby mi ulgę. Nie pamiętam jednak co. Niespokojne serce. Niespokojne dłonie. Syn. Miłość. Syn. Miłość. Praca. Syn. Miłość. Praca. Praca. Syn. Miłość. Praca. Praca. Praca. Miłość. Druga ciąża. Leżę. Biały sufit. Niespokojne serce. Niespokojne dłonie. Hm, czuję, że jest coś co przyniosłoby mi ulgę… Jest!

Leżały po dywanem. Nietknięte. Przybrudzone i wychudzone, ale wciąż żywe. Wystarczyło się pochylić. Były dostępne na wyciągnięcie ręki. Cierpliwie czekały. Ich odkrycie zmieniło moje życie.

Gdy mój 3 letni syn psotnie prowokował do reakcji swoją jeszcze nienarodzona siostrę, ja totalnie oddałam się w ręce szydełka. Stało się to mechanicznie, instynktownie, podświadomie. Wyszydełkowałam pierwszą w życiu zabawkę.

Jaś

Tego dnia, gdy starłam kurz z kłębków włóczek otworzyły się przede mną drzwi do równoległej rzeczywistości. Szydełkowanie stało się moją terapią.

Miłość. Syn. Druga ciąża. Niespokojne serce. Szydełkowanie. Spokój. Miłość. Syn. Niespokojne serce. Szydełkowanie. Spokój. Miłość. Syn. Niespokojne serce. Szydełkowanie. Spokój.

Jestem przekonana, że w dużej mierze dzięki szydełkowaniu urodziła się moja zdrowa i piękna córka. Szydełkowanie nie tylko doskonale relaksuje, odciąga uwagę od stresujących myśli, ale również odbiera poczucie zmarnowanego czasu, pobudza do aktywności mięśnie, o których zdążyłyśmy zapomnieć, obniża ciśnienie, daje cel, wzmacnia więzi, rozwija kreatywne myślenie, motorykę małą, wpływa pozytywnie na samoocenę i poczucie własnej wartości… Zainteresował Cię temat korzyści? Zajrzyj koniecznie do artykułu „10 powodów, dla których warto sięgnąć po szydełko”

Szydełkowanie nie tylko zmieniło jakość mojego życie. Wywróciło je do góry nogami. Był to jednak długoletni proces. Tak, jak precyzyjnie i z uwagą powstają szydełkowe projekty, tak ja dojrzewałam. Zmieniał się mój sposób myślenia, wartości i priorytety. Przez kolejne lata, w dzień niczym rycerz w srebrnej zbroi wykonywałam dumnie swoje obowiązki, byłam pełnoetatowym pracownikiem z wieloletnim stażem, który niezauważalnie przyjmował korporacyjne nawyki. Jednak w nocy, gdy świat pogrążał się we śnie, ja otwierałam drzwi do równoległej rzeczywistości, gdzie kolorowe włóczki tworzyły magiczną, bezpieczną sieć.

TiAmoFoto-0311

Żyłam w dwóch równoległych światach przez kolejne kilka lat, aż nadszedł moment, w którym odważyłam się na ucieczkę z pędzącego pociągu.

„Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się, gdy uświadomi sobie, że ma jedno” – Konfucjusz

Tak oto dziecięce marzenia, jak szalupa ratunkowa, ocaliły mnie przed szarością oceanu zwanego rutyną. Stały się głębokim wdechem, który zażywam, aby dodać sobie odwagi. Ale przede wszystkim okazały się być motorem zmian zawodowych.

Stworzyłam markę dedykowanych zabawek, które szydełkuję zgodnie z założeniami nurtu slow toys, ponieważ wierzę, że mniej znaczy więcej.

Slow toys to zabawki wyjątkowe, które powstają ręcznie, z atestowanych materiałów przyjaznych dla zdrowia i środowiska. Posiadają oznaczenie CE, co daje gwarancję bezpieczeństwa. Ale nie są to jedynie przedmioty, to zmaterializowane marzenia, które niosą za sobą opowieść. Więcej przeczytasz w „Narodziny Zielonego Groszka”.

 

Zainteresowała Cię moja historia? Posłuchaj wywiadu, który przeprowadziła ze mną Karolina Wilk dla Mama poza schematami https://www.youtube.com/watch?v=-EI_ZvC69Ug&t=4s

 

Odważysz  się spojrzeć pod swój dywan?

  • Pingback: NARODZINY ZIELONEGO GROSZKA - Slow toys()

  • Agnieszka

    Pięknie napisana opowieść o przejściu do jedynego życia jakie masz. Podziwiam za odwagę i życzę dalszych sukcesów. Liczę że spotkamy się kolejny raz na warsztatach. Na razie popełniłam tylko jeden :)

    • slowtoys

      Dziękuję, że ją przeczytałaś. Zapraszam do siebie :)